czwartek, 23 kwietnia 2015

Za co?!

Kate! ! !  - darł się Sparrow. - Nie teraz , kochanie. . .
Jack zorientował się , że płaczem nic nie w skóra.  Zdecydował , że musi popłynąć na wody Morza Karaibskiego i uwolnić ukochaną.
- Gibbs!  Chodź tu !
-  A co tym razem? - spytał  majtek.  Kiedy wszedł do kajuty, przeraził się ogromnie.
- Jack, co ty jej zrobiłeś? !
-  To nie ja. Sama się zabiła, ale zamiast gadać , obierz kurs na morze Karaibskie - powiedział Sparrow i poszedł do drugiej kajuty, zobaczyć co z Leą. Akurat jadła , ale kiedy on wszedł,  na chwilę przestała.
- Kapitanie! Chciałabym porozmawiać z Kate.  Czy ona...
-  Pani kapitan nie żyje - odparł smutno Jack.
- Jak to?! - poderwała się Lea - Czemu?
- Bo ja jestem głupi. -skwitował Sparrow. Tym razem nawet spokojna Lea , walnęła kapitana w policzek.
- Acha- wyjąkał kapitan - Płyniemy na wody morza karaibskiego. Wydobędę Katie i już nie pozwolę jej odejść - powiedział Jack i poszedł spać. Jednak sen miał niespokojny. Sniła mu się  Kate , jako Pani Wód Karaibskich i była jakby cała ,, z wody'' Obudził się zlany potem.
- Katie - wyszeptał - W co ty się zmieniłaś? - powiedział sam do siebie.
- Kapitanie ! Morze Karaibskie , ale na samym środku stoi ... chyba dziewczyna , cała z wody. Jest piękna...- rozmarzył się Luk , który akurat sterował.
- Głąbie! To jest moja przyszła żona! - wrzasnął Jack. Załoga spojrzała na niego zdziwiona.
- No co?! Ruszacie się!

niedziela, 15 marca 2015

Nie!

Nad ranem kapitan przebudził się i zobaczył koło siebie... Larę!
- Dziewczyno! Co ty tu robisz?!
- Ale Jack ... przecież ty sam mnie tu...
- Wynocha!  - wrzasnął Jack.  Lara wzięła swoje rzeczy i wybiegła z kajuty.
- Gibbs! Gibbs! GIBBS! - darł się pirat.
- Tak kapitanie.
- Gdzie jest nasza ślicznotka?
- Wybiegła z kajuty przed sekundą.
- Nie ta matole!  Gdzie jest Katie...
- U siebie- wymamrotał marynarz, bo wiedział , że Kate wie.- Sparrow,  co ci strzeliło? !
- Nie dowie się - zignorował pytanie Jack.
- Trochę za późno. ..wie.
- Co?! - wrzasnął Jack i pobiegł do Kate.
- Kate , Kate ,błagam - krzyczał , ale w pewnym momencie się zatrzymał , bo usłyszał piosenkę Kate:
,
Uderza piorunem , przychodzi z nikąd , zaskakuje ludzi co, szczęśliwi być chcą. Żywcem ciebie pali zaraz, zaraz spłoniesz jak nie ugasi cię ktoś. To ból ,potworny ból. Nieznany nam czas , ani , jego dzień.Obojętnie mu jest jak się czujesz. On ma za zadanie ... ZNISZCZYĆ CIĘ! 

Nie ma czasu , ani chwili, żeby nie wrzucił ci stosu żmiji, do twego życia ,nie ma szans.  Dlaczego go do nas przyciągasz, dlaczego nas nim katujesz , co zrobiłam ci ... już wiesz.... co zrobiłeś mi ...już wiesz. ....

Kate , proszę wybacz- wrzasnął Sparrow .
- Już ci wybaczyłam.
- Naprawdę! - ucieszył się Jack.
- Tak skarbie.  Nawet nie wiesz jak bardzo Cię kocham.
- Ja ciebie też - odpowiedział kapitan i wyszedł. Kobieta już miała przygotowany plan. Szepnęła cicho: KOCHAM CIĘ MAMO  , i wbiła sobie sztylet w serce. Po sekundzie upadła nieżywa na łóżko.  Znalazła się w pięknym ogrodzie , gdzie siedziała jej mama.
-Mamo! Tak tęskniłam! -Kate podbiegła do niej i ją przytuliła.
- Kochanie. - powiedziała- dlaczego się zabiłaś?
- Bo Jack to.... oszust! Ale mimo wszystko , chciałabym wrócić do niego.
- Jest tylko jeden sposób , abyś się stąd wydostała. TO ON musi przypłynąć po ciebie. Tu.
- Nie wiem , czy się zorientuje co robić - powiedziała Kate i położyła się na łące.

W tym samym czasie Jack zakończył już swoje obowiązki i chciał się zająć Kate. Kiedy wszedł do jej kajuty zauważył , że śpi.
- Słońce!  Wstawaj! -  delikatnie potrząsnął jej ramieniem - Kate! - w tej chwili zauważył sztylet w sercu swojej ukochanej.

-NIE!!!!!!!!!



Zdrada

Gibbs! - zawołał Jack. - Płyniemy na Tortugę!  Idziemy do pięknej panienki , wiesz której . Co nie Gibbs? - zapytał kapitan puszczając do marynarza oczko.
- Jack... ty nie na poważnie - zdziwił się Gibbs.
- Nie wdawaj się ze mną w dyskusje . Już!- wkurzył się Sparrow.
- Tak jest- odpowiedział marynarz.
Wieczorem dopłynęli  na Tortugę.  Jack od razu skierował swe kroki do knajpy gdzie miał nadzieję spotkać piękną rudowłosą dziewczynę.  I nie mylił się.
- O! Czy to kapitan Jack Sparrow? Miło spotkać.
- Mnie również - powiedział Jack i objął ją ramieniem.
- Mam dla Ciebie niespodziankę - powiedziała rudowłosa i zaprowadziła go do ciepłego łóżka , gdzie mogli oddawać się rozkoszom.  Kapitan , jakoś nie pomyślał o Kate.
- Jack... - szepnęła mu Lara- czy będę zabierzesz mnie na Perłę?
- Jasne- powiedział kompletnie pijany Jack. - I będziemy mogli co noc zaznawać takiej przyjemności.

Tymczasem Kate przechadzała się po Tortudze.  Wstąpiła do jakiejś knajpy , napić się rumu. Potem poszła do portu i patrzyła na oświetlone statki. Kiedy wróciła na pokład postanowiła dwa statki ozdobić , lampami , świeczkami. .. Tak , żeby było ładniej.  Ogień załatwiła , a lampki , kupiła od pewnego kupca. Kiedy już wszystko było gotowe , usiadła z kieliszkiem wina na środku pokładu. Wieczór był ciepły,  woda przyjemnie biła o ścianę statku.  Nie chciało jej się spać. W pewnym momencie, zdała sobie sprawę,  że nigdy nie ,, pobawiła" się swoimi mocami.  Zaczęła więc cudowne widowisko.  Z ognia tworzyła smoki , z wody robiła piękne rzeźby.  Powietrze otulało ją swoim ciepłem , a ziemia lekko drgała. Kate nie wiedziała,  że tak potrafi!  Kiedy skończyła,  poszła sprawdzić co tam z Leą.  Spała. Skontrolowała czystość statku i poszła do kajuty,  ale długo tam nie wytrzymała . Nie był powietrza.  Wtedy , zobaczyła małe okienko i otworzyła je. Okazało się, że to nie jest takie małe okienko.  Był  z niego piękny widok.  Nagle woda zaczęła niespokojnie szumieć. Zrobiła się czarną. Kate była przerażona...
 - Sztorm się zbliża - pomyślała i obwieściła to swojej załodze. - Gdzie jest Jack? - myślała. Podbiegła do burty i zaczęła pytać wodę , co się  stało. Ona odpowiedziała jej , że Jack ją zdradza i , że chce zniszczyć w zemście tylko jego okręt , a Kate zostawić. Kiedy kobieta usłyszała o zdradzie jej serce robiło się zimne. Do wody powiedziała
-O wodo! Moja przyjaciółko , serce mnie boli , ale nie mogę tak od razu poddać się twej woli . Pozwól , że zemstą mu sama odpłacę , a tobie pozwolę potem ulżyć niedoli dopóki serce na to pozwoli. - tej rymowanki nauczyła ją mama , kiedy ktoś ją zrani , lub zawiedzie. Nagle Kate usłyszała śmiech dwojga ludzi.  Od razu wiedziała , że to Jack z jakąś dziewczyną. Schowała się za beczką i widziała , jak kapitan całuje Larę namiętnie i prowadzi do swojej kajuty, ale to już jej nie ruszyło. Odeszła na swój statek , weszła do kajuty usiadła na łóżku i myślała , obracając w dłoniach sztylet.


,

Gdybyś mnie kochał. ..

Nagle dziewczyna usłyszała głos. Był donośny i zdecydowany. Kate wychynęła się zza beczek. Zobaczyła osobę , którą dobrze znała , a kiedyś nawet kochała. Postanowiła , że sprawdzi reakcję byłego ukochanego.  Wykorzystała swój dar , aby udać , że razem z falą , wpadła na pokład.  Podniosła do góry wodę i wskoczyła w nią. Leżała jakby nieżywa.  Słyszała rozmowy:
- Skąd ona się tu  wzięła?
-  Kim ona jest?
- Kapitanie Rudolf!  Tu leży jakaś kobieta!
Kapitan podszedł do niej i zarządził:
 - Ona nie żyje! Wrzućcie ją z powrotem do morza i ...
- Rudolf- odezwała się jakaś dziewczyna - nie możesz jej zostawić!
- Zamknij się Lea- warknął kapitan.
- Tu świnio!  - zerwała się nagle Kate.  - Jak śmiesz ją tak traktować! Zraniłeś nie tylko mnie , ale i pewnie wiele kobiet. Lea- Tutaj zwróciła się do dziewczyny -  on Cię nie kocha. Jesteś dla niego zabawką , rozrywką w nocy. Pobawi się Tobą i wyrzuci. - kiedy Kate skończyła , Lea rzuciła się jej na szyję z płaczem.
- Zabierz mnie od niego  .. błagam!
Kate odsunęła ją.
Stań z boku - rzuciła dziewczynie , a sama zajęła się zabijaniem marynarzy , jak również samego Rudolfa. Powrzucała ich ciała do morza i poszła uwolnić SWOJĄ załogę.
- Kapitanie , wróciłaś!
- A i owszem - uśmiechnęła się Kate. Chodź Willy - zwróciła się  do jednego z podwładnych- widzisz statek na horyzoncie? To są przyjaciele.  Obierz kurs w kierunku tego okrętu , a ty Lea , chodź ze mną. - zaprowadziła kobietę do kajuty.
- Jak to się stało , że zostałaś jego kochanką?
- Kiedy zbierał załogę- zaczęła opowiadanie Lea - powiedział, że każdy kto chce może się do nich dołączyć. Zgłosiłam się. Najpierw był niechętny , ale potem zgodził się , pod warunkiem, że zostanę jego kochanką. Wiedziałam ,że szuka dziewczyny o imieniu Kate. Czyli chyba Ciebie. Ale , kiedy jego poszukiwania nic nie dały popłynął.
- Ale moim statkiem?!
- Twój kuzyn pozwolił. Poza tym, Rudolf  zapłacił mu całkiem niezłą sumkę za WYNAJĘCIE tego statku , a że był w doskonałym stanie kapitan go sobie przywłaszczył. Uwięził Twoją załogę i objął dowodzenie. O Tobie, nigdy nie zapomniał. Najpierw był dobry , ale potem jego serce stało się zimne jak lód i przestał kochać kogokolwiek , ani cokolwiek innego oprócz siebie.
- Kate ! Dobijamy!
- Bardzo dobrze ! Już idę! Słuchaj Lea. Zostań tu. Nikt ci nie zrobi krzywdy. Wszyscy tutaj opiekują się sobą na wzajem. A i , zaraz przyjdzie do ciebie Marie to sobie pogadacie.
-  Dziękuję Kate - uśmiechnęła się Lea.

Kate cicho wyszła z kajuty.
- Załoga! - krzyknęła- tam leży Lea. Jeśli ktokolwiek jej zrobi coś  złego odpowie za to głową.  Zrozumiano?!
- Tak jest Pani kapitan!
- Dobrze. Pilnujcie okrętu idę na Czarną Perłę. - powiedziała i poszła.

- Jack! Jack! Podejdź tu! - zawołała go.
- Witam kochanie - przywitał ją szarmancko Sparrow . - Piękne ustawiłaś sobie załogę. I co ze statkiem?
- Chyba się nie obrazisz jak najbardziej znany kapitan na Karaibach , będzie uzbrojony w drugi statek swojej dziewczyny?
- Ależ skąd! Rybko , może zechciałabyś się położyć.  Wstałaś o 6.00. To chyba pora...
- Słońce, nie teraz . Muszę zanieść koleżance jedzenie.
- O! A ładna jest ta koleżanka? - zapytał zadziornie Jack .
- Pozwól , że zostawię to bez komentarza - odpowiedziała Kate.
- Przecież żartowałem!  Katie!
- Ja też Jack.  Ja też.

Walka

Jack już wrócił , a Kate przebrała się w krótkie spodenki i koszulkę odsłaniającą biust.
Oczywiście kapitan nie mógł się oprzeć i pchnął dziewczynę na łóżko. Ona poddała się temu , ale utrzymywała dystans. Jednak Jack był tak zabójczo romantyczny. Podał jej kieliszek z winem , szptał czułe słówka. Jednakże Kate nie należała do kobiet , które łatwo ulegają wdziękom mężczyzn.
- Kapitanie , w przeciwiństwie do Ciebie, ja wiem na co się piszę.- powiedziała
- Jak to?- zdziwił się Sparrow.
- Tak to- odpowiedziała i przewróciła Jacka tak ,że to on był na łóżku.
- Szalejesz , rybko - powiedział specjalnie Jack. , bo chciał sprawdzić , jak zreaguje Kate. Ale ona go zaskoczyła . Powiedziała tylko :
- W taki cudny wieczór , nie dam się wytrącić z równowagi . Jutro cię zabiję - roześmiała się i namiętnie pocałowała. Tak minęła cała noc. O 6.00 Kate jak zwykle była na nogach. Skakała po żaglach , weszła na bocianie gniazdo i odpoczywała. Nagle zobaczyła , drugi statek na horyzoncie.
- Kapitanie ! - zawołała. Nic. - Kapitanie! - nic. Udała się do jego kajuty leżał i polepywał miejsce koło siebie.
- Jeśli choć trochę interesuje cię co się dzieje na statku, to wyjdź.
- Nic co byłoby warte zachodu.
- Dobra. Niech nas atakują. Trudno.
- Co?!  Kto nas atakuje? ! - poderwał się nagle Sparrow .
- Nikt godny uwagi - zcięła go Kate. Kiedy Jack wyszedł dziewczyna przebrała się w:
( bez torebki :)


 I ruszyła na bocianie gniazdo , aby po obserwować  co się dzieje.  Nagle ujrzała coś co ją zatkało.  To był jej statek... Jej wzrok natychmiast przeniósł się na Jacka , który przygotował armaty. 
-  Nie! Kapitanie stój ! To Dracula! 
- Muszę ratować swój statek! 
- Ale to MÓJ  okręt! - krzyknęła Kate i rzuciła się do wody.  Podpłynęła do Draculi i przeraziła  się. Na JEJ pokładzie , kręcą się OBCY ludzie. 
- To niemożliwe - pomyślała i wdrapała się na statek. Ukryła się między beczkami i czekała. Za kilka minut spod pokładu wyłoniła się postać. Musiała być bardzo szanowana , bo marynarze zdejmowali kapelusze. Kate , udało się ustalić,  że to mężczyzna.  Spojrzała na flagę i oniemiała.  Na jej okręcie była flota angielska! 


piątek, 13 marca 2015

Zdziwienie

Kapitan , wyjątkowo źle dziś spał. Zbudził się o 6 .00 rano i wyszedł na pokład. Wszyscy jeszcze spali . Jack, jedno lubił w porankach. To... rześkie powietrze. Nagle , dostrzegł zarys postaci na dziobie statku. Przetarł oczy , podszedł bliżej i oto zobaczył Kate , która stała na tam i myślała.

- Kate! Kate! - wołał Sparrow. - Co ty tam robisz?!
Jednak kobieta milczała. Dopiero kiedy się do niej zbliżył , zauważył , że nad jej dłonią unosi się płomień ognia. Zrobił krok w przód i złamał leżącą deskę. Dziewczyna , mimo tego nie odwróciła  się.
- Kate... proszę , powiedz coś...
- Jack... to ty?

Kapitan zdał sobie sprawę  z tego , kim naprawdę jest Kate, oprócz tego , ze była wspaniałą wojowniczką.

- Kate , ty jesteś..
- Czarownicą...? Owszem . Ale nie lubię tego określenia. Moja mama , kiedy byłam mała , odkryła , że mam dar , władania żywiołami. Ona pierwsza się nie przeraziła i postanowiła rozwijać  mój talent. A dlatego , że nie zajmuję się czarną magią , choć mogłabym , to nie jestem czarowncą , tylko... istotą o nadprzyrodzonych zdolnościach, Jack. Proszę, nie bój się mnie. Ja , tobie bym nic nie zrobiła , ale...

Kate zrozumiała , że za bardzo się rozczula i już miała odejść , kiedy Jack przyciągnął ją do siebie i mocno pocałował w usta. Był to pocałunek długi i namiętny. Kate , najpierw była w szoku , a potem nawet go odwajemniła.

- Rybko ...- zaczął  Jack , ale Kate znowu wyjęła nóż i powiedziała:
- Słuchaj słońce. To , że mne pocałowałeś nie oznacza jeszcze , że możesz tak się do mnie zwracać.
- Dobrze.... Kate , proszę...-  odezwał się kapitan z miną cierpiętnika - śpij dzisiaj na łóżku .
- Jeśli mnie ładnie poprosisz.. - uśmiechnęła się Kate. Wtedy Jack znowu ją pocałował i szepnął jej do ucha :
- Bardzo cię proszę , kochanie...


Kate w świetle błagań kapitana była bezsilna. Zgodziła się . Poszła do kajuty , ale Jack powiedział że musi coś załatwić więc Kate zdążyła np. Rozczesać swoje czarne włosy.











poniedziałek, 9 marca 2015

Śmiertelnie niebezpieczna Kate

Jack stał na rufie statku i przyglądał się morzu. Nagle, zauważył statek, dwa razy większy od Czarnej perły.
- Kamraci!  Przygotujcie się na atak...  3,2,1 już!  Strzelać!  - krzyknął jack.  Zrobił się straszny huk.  Pomimo, że kule były najlepszej jakości, statek przeciwnika nie uszkodził się.  Natomiast centralnie nad okrętem Jacka śmignęła czarna postać. Wszyscy podnieśli głowy w nadziei, że tajemnicze,, coś" wyląduje. I nie mylili się.  Na środku stanęła-jak się potem okazało,  kobieta. Zdjęła kaptur,  a kapitan zwrócił uwagę na jej strój

- Witam wszystkich, mam na a imię Kate.  Kate Night.  To mój statek.  Nie mam zamiaru was atakować, co nie znaczy, że nie macie się mnie   bać.  Aha!  I OD TERAZ płyniemy razem. - dziewczyna zauważyła, że jeden marynarz jej nie słucha.  Wyjęła wiec nóż i rzuciła mu go prosto w serce. Jack zamarł. 
- Od teraz, tak będą traktowani wszyscy na tym statku jeśli nie będą posłuszni.  Przejmuje dowodzenie. - zakończyła i poszła do kajuty Jacka