- Kate! Kate! - wołał Sparrow. - Co ty tam robisz?!
Jednak kobieta milczała. Dopiero kiedy się do niej zbliżył , zauważył , że nad jej dłonią unosi się płomień ognia. Zrobił krok w przód i złamał leżącą deskę. Dziewczyna , mimo tego nie odwróciła się.
- Kate... proszę , powiedz coś...
- Jack... to ty?
Kapitan zdał sobie sprawę z tego , kim naprawdę jest Kate, oprócz tego , ze była wspaniałą wojowniczką.
- Kate , ty jesteś..
- Czarownicą...? Owszem . Ale nie lubię tego określenia. Moja mama , kiedy byłam mała , odkryła , że mam dar , władania żywiołami. Ona pierwsza się nie przeraziła i postanowiła rozwijać mój talent. A dlatego , że nie zajmuję się czarną magią , choć mogłabym , to nie jestem czarowncą , tylko... istotą o nadprzyrodzonych zdolnościach, Jack. Proszę, nie bój się mnie. Ja , tobie bym nic nie zrobiła , ale...
Kate zrozumiała , że za bardzo się rozczula i już miała odejść , kiedy Jack przyciągnął ją do siebie i mocno pocałował w usta. Był to pocałunek długi i namiętny. Kate , najpierw była w szoku , a potem nawet go odwajemniła.
- Rybko ...- zaczął Jack , ale Kate znowu wyjęła nóż i powiedziała:
- Słuchaj słońce. To , że mne pocałowałeś nie oznacza jeszcze , że możesz tak się do mnie zwracać.
- Dobrze.... Kate , proszę...- odezwał się kapitan z miną cierpiętnika - śpij dzisiaj na łóżku .
- Jeśli mnie ładnie poprosisz.. - uśmiechnęła się Kate. Wtedy Jack znowu ją pocałował i szepnął jej do ucha :
- Bardzo cię proszę , kochanie...
Kate w świetle błagań kapitana była bezsilna. Zgodziła się . Poszła do kajuty , ale Jack powiedział że musi coś załatwić więc Kate zdążyła np. Rozczesać swoje czarne włosy.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz